wtorek, 5 maja 2015

Kalesony całoroczne :)

Nie umiem rozgryźć jak to działa. Zimą w krótkim rękawku i po domu na boso, bez skarpet - wiadomo. A dziś, 28 stopni na plusie i oto odkryliśmy mimochodem, że Bartek ma kalesony!
Jakoś tak wyszło z przypadku, gdy zasugerowaliśmy zdjęcie swetra w upał i wydało się z kalesonami. Bo ciepłe, wygodne i w ogóle. Swetra nie zdjął a raczej zdjął na chwilę.Czuję, że znów sweter będzie rósł z B. i podziurawiony wyląduje w szafce, koło dziurawych butów sprzed lat, co też idealne w oczach Bartka były. Czuję, że tak będzie. Szczęściem sweterek jest w serek, co wyklucza gryzienie. A ileż wygryzionych dziur w ciuchach Bartka jest - nie zliczę.

Dziś mężczyźni wychodzą w ten upał do fryzjera...

B.: Mam ubrać kurtkę?

M.:A kalesony masz?

(pyta mąż dość sarkastycznie mając na względzie odkrycie kaleson dzień wcześniej)

B.No tak.

(ton "oczywistej oczywistości")


M.:No to możesz, tylko zimową oczywiście!

Najpierw prawie, że zgoda a potem jednak odkrycie haczyka ;)

U fryzjera, razem ze zdziwioną fryzjerką, ustalono, że taki na przykład sweter izoluje B.od upału. Bo jak to niby wyjaśnić?

 Zimą na boso, latem w kalesonach? Bartek fioletowy z zimna w Bałtyku z teorią "im dłużej siedzę w wodzie, tym mi cieplej" i zero stopni, boso o północy po trawie...

A ja?

Ja mam  to gdzieś, ale na początku drgało serce. Bo mały, przeziębi się, zapalenia płuc dostanie. A tu nic.

Przyzwyczajenie? Akceptacja?  Czasami trudno innym wytłumaczyć, że nie reagujemy, gdy zimno.

Ostatnio zimą (jaka to zima u nas...) Bartek wychodził zapięty po samą szyję. Na głowie czapka, na czapce kaptur, potem kaptur od kurtki. Cały sztywny, bo weź się rusz taki jak mumia. I plus 10 na dworze.Bo tak jest miło i wygodnie! Tyle, że panikowałam jak on przez ulicę przejdzie. Nie znasz się mamo, gdybyś miała taką idealną czapkę, też byś ją nosiła!


O czapce playa, to opowiem innym razem... ;)

niedziela, 5 kwietnia 2015

O miłości

Robię prasówkę.Natrafiam na wywiad z Bogdanem Wojciszke w "Twoim Stylu". O miłości, bo to spec od miłości jest przecież i bardzo lubię sobie wywiady z nim czytać. Czytam zatem...

Twój Styl: A może niektórzy ludzie po prostu nie są zdolni do miłości? Nie potrafią kochać? Są w ogóle tacy?
BW: Tak, choć jest ich na szczęście niewielu. Psychologowie wyróżniają cztery typy osób, które nie sa zdolne do kochania. Typ pierwszy to oczywiście psychopaci. Ich świat emocjonalny jest niezwykle ubogi, uposledzony. Drugi - to narcyzy, ludzie, którym w ogóle do głowy by nie przyszło, że można przejmować się drugim cżłowiekiem:"Ja" jest w centrum ich wszechświata i tego nie da się zmienić. Tym trzeci to tzw. zaburzenia z pogranicza, borderline. Dotknięte im osoby przeżywają nieustający kryzys tożsamości. Nie wiedzą do końca, kim są, a więc nie mogą też wiedzieć,  czego chcą i oczekują od innych. No i na koniec: ludzie z Zespołem Aspergera. Przypadek najcięższy, ale i najrzadszy. Pacjenci z zespołem Aspergera  właściwie nie mają własnego świata emocjonalnego, nie potrafią więc wejść w cudzy. Co łączy te wszystkie typy? Niezdolność do współodczuwania z drugim człowiekiem. A ona leży u podstaw miłości.To oczywiście przypadki kliniczne. Wychodząc poza diagnozy psychiatryczne: tym, co przeszkadza normalnemu, zdrowemu psychicznie człowiekowi kochać, jest egoizm.

Nie zgadzam się, nie chcę się zgodzić.Coś we mnie się buntuje, to nie tak jest przecież, ja wiem. Zapytuję Bartka

- Kochasz mamę?
- No tak.
- A Tatę?
- No tak

Wyrywa się sam Kubuś z pytaniem i uśmiechem na ustach z figla:

- A Kubusia?
- No troszkę - z równym figlem na ustach odpowiada Bartłomiej

A za chwilę:

- A czemu pytasz?
- Bo mi się coś z tym Twoim Aspergerem nie zgadza...
- Jak to nie zgadza???
- A bo w tym artykule napisali, że osoby z Aspergerem nie potrafią kochać a Ty potrafisz przecież.
 - Sama przecież mówiłaś, że nie ma dwóch takich samych aspergerowców, więc pewnie mam pewne aspergerowe cechy pominięte albo słabe.

No tak. To była naprawdę doroślacka rozmowa.Nie liczę na to, że Bartek powie mi kiedyś, że kocha.Oczywistych oczywistości się nie mówi. Powiedział raz i moje pytanie "czy kocha mamę"jest według niego nie na miejscu. Przecież się jasno wyraził, no nie? Lat temu ileś.

Przypomina mi się przykład z książki Agnieszki Rynkiewicz. O panu, który wysyłał żonie kartki, ale nie mówił, że kocha, jakoś tak to szło. Sądzę, że Bartek powie swojej przyszłej dziewczynie, że kochatylko raz  i tyle będzie na temat.

Robię prasówkę dalej. Rozmyślam.O tym, jaki jest Bartek, jaki szczery, jak wszystko opiera na faktach. Świat emocji jest dla niego abstrakcją, denerwuje się na mnie, że oglądam romantyczne komedie, ale jednocześnie wczoraj przesiedział z nami na komedii z Hugh Grantem,o miłości oczywiście. Zakrywa się kołdrą, gdy jest romantyczna scena lub czułe słowa, ale siedzi.Filozofuje, że jestem jedna, jak mogę wybierać film, skoro facetów jest trzech i na pewno nie chcą oglądać komedii romantycznych. Mąż, że on chce i lubi,dla Bartka to szok. Bartek nie wychodzi.Marudzi, ale gęba mu się cieszy.

Nie, nie wierzę, że osoby z Zespołem Aspergera nie potrafią kochać. Kochają, ale robią to inaczej, praktyczniej. Uczucia przetwarzają na działanie.