czwartek, 28 kwietnia 2016

Nie chowam pierdoły

Jeszcze nie tak dawno czytałam o pokoleniu X. Teraz dotarł do mnie artykuł "Dzieci pierdoły"


Artykuł przeczytałam z Bartkiem, bo bardzo zainteresował się kwestią naukowców, co uznali, że zapalenie żarówki przy pomocy baterii i drucika jest niemożliwe. I usiadł koło mnie, by dowiedzieć się, co mnie tak poruszyło. Ale że jak? Dyplom krojczego do przyszycia guzika?To ludzie tak mogą myśleć, funkcjonować, żyć? To obóz harcerski stawia teraz jakaś firma?

W głowie tego naszego dziecka takie absurdy się nie mieszczą. On wie, że jak się zepsuje pralka czy zmywarka, to się najpierw samemu sprawdza, co jest nie tak. Że kabelek można przylutować.Że obóz harcerski stawia się od zera.

W odpowiedzi na artykuł Bartek polecił mi KSIĄŻKĘ.


Dawno nie czułam się tak zaskoczona jak właśnie tym, że syn polecił mi książkę. TĘ KSIĄŻKĘ .

Czy właśnie przez to, że Bartek jest tak blisko realnego świata, nie zrobię mu krzywdy? Czy się wśród życiowych pierdół nie zagubi?

- Nie chwalimy Was za cudne wyniki, tylko za trud raczej? - podpytuję - badam jak to Bartek wszystko widzi.

- Tak. I jeszcze mówisz, że mamy się uczyć, bo ktoś musi potem zarobić na Wasze emerytury.

No ba!

Na lodówce wisi straszak z ZUSu z moją hipotetyczną emeryturą.W sumie nie wiem, dlaczego go tam powiesiłam.






środa, 13 kwietnia 2016

To, co Tygryski lubią najbardziej

Wiadomo, że Bartek lubi majsterkowanie. Kiedy dzisiaj został sam w domu, lutował 3 godziny. Bo w planach ma zrobienie noktowizora. Po szkole, sam z siebie, poszedł do sklepu, może nawet zaliczył kilka, w poszukiwaniu diod. Jakieś takie czarne te diody, ale takie właśnie były potrzebne. Taka nasza ulica Jedności ma to, co tygryski lubią najbardziej: sklepy z elektroniką. A Bartek jasno określił, że chce zajmować się elektroniką. Fizyka, chemia - tak, ale to tak przy okazji, bo ciekawe przecież. Ale nie chce się tym zajmować. W domu zbiera różne takie części i ciężko mi, kiedy w euforii zapytuje mnie o coś z kabelkami związanego a ja nic a nic nie rozumiem. Nawet pytania ;) Na szczęście ( a może i nie, bo się nie rozwijam) nie przynosi mi do doczytania książek, jak to bywało z Fizyką Hewitta :)

Dziś chłopcy dopadli mnie od progu. Jeden o gimnazjum, kto, gdzie idzie, bo to temat numer 1. B. o diodach i pudełku na baterie. Oczywiście nie chodziło o kartonik, tylko cały ten bebech z pilota.
Jak się okazuje różne części się przydają. Różniste. na przykład pod biurkiem B. jest sterta kartonów. Po butach, po pizzy. Zawsze się przecież da z tego zrobić jakąś ekologiczną mikrofalówkę lub opakowanie do noktowizora. Na biurku ruszyć niczego nie można. Najpewniej z tego, co znaleźć można w pokoju, można byłoby zrobić bombę. Nie żartuję. Szczęście takie, że mąż jest pirotechnikiem :) Chemię chowam w najgłębsze zakamarki a i tak znajdzie, gdy potrzebuje, ten nasz Bartuch.

Chłop z niego fajny i rozmowny. Po latach odizolowania wreszcie szczęśliwy w szkole, uspołeczniony. Samodzielny jak diabli, bo nikt go nigdy w niczym nie wyręczał. W szkole musi robić różne projekty, musi pracować grupowo. Model udrażniania dróg oddechowych ze sklejki wymaga rozplanowania, współdziałania. Trzeba zdobyć materiały, ustalić miejsce robót. Może Fabryka Pasji, w której chlopcy naprawiali wiatrówkę a może warsztat u kolegi :)Trzeba dogadywać się przez telefon.

A matka drania jeszcze zostawi u fryzjera i da dwie dychy do łapy. No przecież nie będę trzymała za rączkę. Trochę na siłę ciśniemy go z językami. Może wyląduje na jakiejś wymianie i będzie studiował na Cambridge? Kto wie, kto wie. W zeszłym tygodniu na ściance zrobił przepięcie i dostał 6. Wiemy, że będzie głosował znów na wspinaczkę.

Ogólnie jesteśmy po rodzinnym dramacie. Zapisaliśmy Kubę do tego samego gimnazjum. Właśnie tak wydamy nasze 500 zł na drugie dziecko. Kuba bardzo chciał, ale mu się odwidziało. Teraz Bartek wprowadza Kubę w gimnazjum: jakie są moduły sportowe i różne takie. Bartek dwa dni marudził: jak mogliście mi to zrobić. Dramat był, ale już za nami.

A teraz... Teraz wrócił Mąż i musi jeszcze usłyszeć to, co ja: noktowizor, lutowanie, diody... :)

Fajnie, nie?