Strony

piątek, 24 października 2014

Ukraść dla siebie

Chciałam dzisiaj napisać kilka słów o sobie. O tym jak próbuje wypchać dobę do granic możliwości, co powoduje chroniczne wręcz niewyspanie. Jak po całym tygodniu w pracy chce mi się zresetować. O tym jak bardzo nędzne próby zresetowania odreagowuje mój organizm. I o tym ile jeszcze zniosę.Lub nie zniosę.

Znamy się z blogowania. Może z grupy na FB, jednej lub drugiej czy trzeciej. Może wiecie coś nie coś o moich problemach finansowych. Może wiecie coś o innych życiowych wątkach. To dopowiem. Nie żebym miała jakąś ogromną potrzebę ekshibicjonizmu, nie, nie mam. Ale pewne tematy trzeba nawet rozgłaszać, bo być może uratuje to jedną duszyczkę przez wdepnięciem w wielkie G., na przykład oczywiście.

To tak. pracuję w dużej firmie standardowe 8 godzin dziennie. Czasem zostaję na nadgodzinach. Dojeżdzam, więc na dojazd schodzi godzina. Pracuję na zmiany, mąż też, co oznacza, że musimy ogarniać dwa grafiki. W tym roku jest zdecydowanie łatwiej, Bartek nie ma nauczania indywidualnego, nie siedzi sam w domu używając kompa ile się da. Nie chodzi na terapię, co oznacza oddech, bo terapię miał dwa razy w tygodniu. Organizacyjnie naprawdę ciężko.No ale samo zabranie dziecka z terapii- dyskusyjne. Wyrzuty sumienia, że dom szalony, niepoukładany, buty kupowane pół godziny przed apelem.

Mówiąc brzydko po tygodniu pracy jestem wyjebana. Tak, po prostu. Nie umiem tego ładniej nazwać ;) Nie samą pracą oczywiście, ale presją nadzorowania różnych rzeczy. Zadań domowych Kubusia, który, hmmm, delikatnie mówiąc daje do wiwatu. Takie przeciąganie liny, ale wiecie, nie odpuszczaliśmy Bartkowi,nie odpuścimy Kubie ;) Pomijam rzeczy tak mało istotne jak pralkę, zmywarkę, schodzenie do suszarni, gotowanie. No z gotowaniem mogłabym się bardziej postarać. Nie ma żadnej diety w domu, 5 dni w tygodniu bywało różnie, w sobotę, niedzielę lepiej. Teraz nowa faza w domu, zdrowe gotowanie, przyprawy bez gluta, takie tam.

Padanie na pysk, ale to nic. Bo się chce wcisnąć posta na bloga, fb, poczytać. Wciągnąć kawałek serialu. Żeby choć trochę mieć poczucie, że ma się coś z życia. I nie jest istotne, że masz tylko 6 godzin snu, ciśniesz odcineczek o wampirkach czy słodkich kłamstewek. Do tego coś przeczytać! Charaktery, Sens,. Twój Styl czy świetną powieść. Jakby życia miało zabraknąć.

Minimalizm. Tak, nowa faza. Żeby poukładać, wysprzatać a nawet powywalać znajomości. Na przykład wypisać się z grup na FB. Zatem nowy blog.


Nie da się przejść obojętnie obok konkursu na fb, gdy w grę wchodzą dzieciaki. Klikać.

Tak gdzies pomiędzy wpuścić komornika, który przyklei parę orzełków na telewizor, jakby to miało mu zrekompensować prawie 100 tysięcy odziedziczonego długu w skarbówce. Pobawić się w swojego własnego prawnika, tak, zarządcę włościami. Urzędowo się spełnić.

Iść na mecz rodzinnie. Załatwić książkę na konkurs albo grę do testowania. Muszę inaczej się uduszę.

Pozajadać stresy. Kiedy już i Bartek i spadające płytki Kuby i wywiadówka i urzędy dadzą w kość, to zajrzeć do lodówki lub obmyślać plan nowy lepszy.
Poszaleć do tego. Ja- człowiek lubiący poszaleć - nagle wciśnięty w schemat? Udręka.









poniedziałek, 20 października 2014

Szersza perspektywa

Zdarza się Bartkowi coraz częściej ujrzeć to, co zrobił lub powiedział w szerszej perspektywie, to bardzo cenne. Nie wynika to chyba z terapii i z naszego działania, ale raczej z dorastania. Tak jak nagle zaczął rozpoznawać aktorów  i zauważać świat wokół.

Rozkładamy grę, próbujemy co i jak. Bartek właściwie z miejsca planuje, gdzie będzie zbierał podatki a gdzie ryż, gdzie mu się opłaca postawić silniejszą armię. Niestety więcej mi to zajmuje czasu - takie zaplanowanie.

- Nie wiem czy  ogarnę grę .

- No bo w tej grze trzeba myśleć!

Milczę.

- Oj, nie za dobrze to zabrzmiało...

Dalej milczę.

- Oj, lepiej by zabrzmiało, że trzeba w tej grze myśleć strategicznie.

Milczę.

- Chociaż to też nie brzmi najlepiej.

Milczę.

- To już lepiej nic nie mówię.

:)

Takie trochę zmieszanie, zawstydzenie?

Albo dzwonię do domu...

- Dostałem jedynkę z historii. Głównie za to, że nie miałem notatek,

Stosuję wymowną ciszę. Nie wzdycham. Czekam.

- Ale ją poprawię... -  mówi zawsttydzony Bartek.

Są emocje, kurczę, rodzą się ambicje, zmieszanie, wstyd, towarzyskie gafy i wyniesiona z nich nauka.

Czy zagłosowaliście już dzisiaj przez mój osobisty link  z wszystkich możliwych maili dając mi szansę na dodatkowe wsparcie któregoś pomysłu? To jakby więcej szans od Avivy :) Przez ten link można głosować na dowolną inicjatywę :)