Strony

piątek, 12 września 2014

Pierwsze wrażenie

Bartek chodzi do szkoły i bardzo cieszy się, że jest w grupie. Wreszcie! Śmieszą go różne rzeczy, np. takie, że ktoś czegoś oczywistego nie wie. Brak teorii umysłu wychodzi mi bokiem, toż dzieciak myśli, że wszyscy z równym zainteresowaniem cieszą się fizyką. Już coś mu nie pasi, już coś nie gra, już chciałby polemizować na temat wzorów , bo ma swoje informacje z Hewitta. Trudno mu pojąć, że fizyka w gimnazjum jakoś nie zahacza o fizykę kwantową ;) Boję się, że zacznie się wymądrzać i młodzież go znienawidzi. Dostał już parę ocen, piątkę z angielskiego i szóstkę z geografii. Z kogoś za dużo się śmiał.

Podszedł do pani w celu zweryfikowania punktów na sprawdzianie. Prawdopodobnie nauczycielka wyraziła "ciekawe, czy wpłynie to na ocenę". Relacja Bartka? Panią bardzo ciekawiło, czy zmieni się moja ocena. Pewnie kurtuazyjną odpowiedź  Bartek uznał za autentyczne zaciekawienie całą historią. To mnie boli, takie nie do końca zrozumienie niuansów.

Był Bartek z klasą na kajakach. Nie mam żadnych zgłoszeń, nikt na niego nie skarżył. Przez chwilę poczułam jakby ZA nie było. Że niby tak normalnie, pojechał, wrócił i tyle.

Byłam z chłopcami w Krakowie. W autokarze koleżanki i koledzy z Bartka poprzedniej szkoły. Zadowolony! Grzeczny! Dzieciaki go lubią. Ale...

Ale obiecałam, że prawdopodobnie wyśpi się w drodze powrotnej w autokarze, bo wszyscy będą zmęczeni i posną. Jak mogłam? I ten Bartek, który z grupą się bawił, zwiedzał z kolegą i bratem, nagle - śpiący bardzo- zaczyna się awanturować. Nie zwykłe jakieś tam "chcę spać". Ale takie: zrób coś z nimi, ucisz ich, obiecałaś. I już z Bartka w grupie stał się Bartkiem poza kręgiem. Nie, nikt go nie zbojkotował, takie dzieci, znają go już chyba dobrze, odsuwają się i przybliżają kiedy mu przejdzie. Ech...Przegadałam trochę z dzieciakami o książkach, filmach i grach :) A dzieciaki w ogóle nie czują przede mną respektu ;)






wtorek, 9 września 2014

Taka sobie sytuacja wieczorna

Wieczornym zwyczajem siadamy do czytania. Chłopcy dyskutują jeszcze o językach a konkretnie o "fahren". Bartek upiera się, że konstrukcja w podręczniku Kuby jest zła i powinno być na odwrót : Ich Schi fahren. Czy jakoś tak.

-Bartku, ma być Ich fahre.

- Nie, ma być Ich fahren

- Nie może być "fahren". 'En" wskazuje, że to bezokolicznik, trzeba go odmienić. Ich fahre.

- Nie, ma być Ich fahren.

- Przecież nie mówisz Ja IŚĆ.

- Zależy jak komu IDZIE.

Pół godziny kwiczeliśmy ze śmiechu.

A na końcu sie okazało, że moja interpretacja podwójnego znaczenia  była inna niż Bartka. Zabijcie, nie pamiętam jaka ;)

Przed nami ostatni rozdział "Księgi strachów". I Bartek, który NIENAWIDZI książek, domaga się na wieczorne czytanie kolejnej części przygód Pana Samochodzika. Sam dalej z NUDÓW czyta Tolkiena.


O wycieczce do Katowic i Krakowa napiszę później. Jeszcze nie ochłonęłam ;)

Podobnie jak po tym, że Bartek jako jedyny z klasy dostał 5 z angielskiego.

- Bo ta szkoła ma taki system, żeby jak najwięcej było reguł. Wystarczyło zastosować cztery reguły!

O, taka refleksja.

W autokarze koleżanka rozdała fiszki z phrasal verbs.

- I niech mi no któryś z angielskiego przyniesie jedynkę! - grożę już w domu

I Kuba dokończył z klaśnieciem

- To pół roku codziennie FISZKI.

;)