wtorek, 1 września 2015

Gaszenie światła i rok szkolny

Wysłałam dzieci na rozpoczęcie roku szkolnego.
Wrócił Kuba, ogarnęliśmy parę spraw i ... nie zgasiłam światła w łazience. AGAIN!
Taki pech, że zgasiłam wczoraj Bartkowi światło w toalecie, kiedy z niej korzystał.

Wraca Bartek.

- Jak tam powitanie roku szkolnego?

- No wolałbym, żeby się nie zaczął. Jest tata?

- Nie, jest w pracy.

- To mogłabyś gasić po sobie światło a nie tylko po mnie, kiedy go potrzebuję?

NOWY ROK SZKOLNY CZAS ZACZĄĆ.

Nie dowiem się od Bartka, czy rozmawiał z młodzieżą na temat wakacji. Przecież mi nie powie. Wątpię, czy przyszłoby mu do głowy zapytać kolegów i koleżanki jak je spędzili. Do rozmów dołączył się zapewne wtedy, kiedy został bezpośrednio zapytany.
Ach, to źle, że nie wiem jak B. funcjonuje wśród kolegów teraz. A może dobrze, że nie wiem?
Widzę tylko jak wśród rodziny, naszych przyjaciół i kolegów potrafi zagadać na tematy, które go interesują lub na który temat ma swoje zdanie. Nie wiem jednak czy tematy młodzieży są dla Bartka interesujące na tyle, by wtrącić się do rozmowy. Zakładam, że jest gdzieś na obrzeżach grupy, co widać niemal na każdym klasowym zdjęciu. To jego do zdjęcia przyciągają, jest gdzieś z boku, ale go jakiś kolega ramieniem zagarnia... A na Bartka twarzy uśmiech.
 Jakie to nieszczęście, że rok szkolny się zaczął i będzie Bartek mówił o nieszczęściu z tego płynącym jako dowód posiadając jedynie foty siebie wśród młodzieży, uśmiechniętego oczywiście podczas gry na boisku. Dramat panie, dramat.

niedziela, 30 sierpnia 2015

Bez celu

Bartek bez celu nie lubi jeździć na rowerze. Nie lubi nawet działki, jeśli nie może kopać dołów :) Wyjazd nad wodę- cóż za bezsens (ale jednocześnie uśmiech nie schodzi z twarzy, gdy skacze z pomostu).
Gdy Bartek  ma cel, to co innego. Przejażdżki na rowerze dla samego faktu jeżdżenia - marnotrawstwo cennego czasu, który mógłby spędzić przed komputerem lub telefonem.
 Jako rodzice wiemy, kiedy Bartek doznaje FLOW, więc przemycamy w zasadach różne takie, które odciągną go (i Kubę oczywiście) od mediów. Pod tym względem jesteśmy nieco apodyktyczni ;) Nie zawsze przecież są naukowe festiwale i wycieczki do centrum nauki. Zatem przemycamy różne "zasady".
Na przykład bywały zawsze przez wakacje godziny czytelnicze. Teraz godzin nie było, ale za to wieczorem chłopcy odkładali telefony i czytali. Efekt taki, że Kuba szybciej zasypiał a Bartek czytał do naprawdę późnych godzin nocnych. I jakoś mówiąc potem, że czytanie to strata czasu, potrafi przybiegać z uśmiechem dzieląc się na przykład tym, jakie różnice są między książką a filmem. A że mowa ciała więcej mówi niż gadanie, wierzę, że naprawdę Bartek czytając jest szczęśliwy ;)
Wczoraj na działce - nuda. Skończyło się rozpalanie grilla, wredna matka nie pozwala nadmiernie dokuczać bratu. NUDA. Jeszcze nie padły słowa o tym, że bezsens i chyba by nie padły. Niezadowolenie z bycia na działce, mogłoby skutkować sprzedażą działki a Bartek tego nie chce. Na koszenie zła pogoda, chociaż Bartek lubi naszą oldschoolową ręczną kosiarkę :). Uschniętej trawy kosić się nie da.
Mówię do syna- to zrób coś pożytecznego - ławka się rozwala. Zrób nową. I nastolat zorganizował gwoździe i ławkę zrobił. Jako tako.

Jak to jest, że to dziecko nie wie, kiedy jest najszczęśliwsze, co po nim widać a jednocześnie z takim uporem broni się przed tym szczęściem i wygłasza różne takie poglądy, że wszystko, co nie jest czasem przed komputerem jest absolutnie do bani?

Kuba jakoś nie wygłasza takich poglądów, potrafi iśc na rower, kosza. A Bartek jakoś tak dziwnie nie potrafi zauważyć, że jest szczęśliwy również nie będąc przed kompem.

Może ja jakoś dziwnie to postrzegam?

Interesowaliście się kiedyś FLOW? Jeśli nie, to polecam doczytać :)