niedziela, 21 grudnia 2014

I am Fochman ;)

Wiele spraw się poukładało. Teraz dzieją się rzeczy inne. Takie wiek dojrzewania na przykład. Piekło na ziemi ;)

 Przeświadczenie, że się wie wszystko lepiej niż Starzy, że ci to już dawno odpuścili ideały, poddali się i tylko jest Moja, Mojsza Racja. Plus Asperger ze swoim brakiem teorii umysłu i dosłownością... Brrr....

Gruchnęło. Pierdyknęło. Bum!

Takie słowo "proszę" na przykład. Przechodziło przez gardło a teraz nie przechodzi. Podaj wodę, sól i chleb i wszystko to bez "proszę". Totalny brak kultury i negacja konwenansów. Jesteśmy z Mężem wredni i mówimy "nie słyszymy". FOCH.

Kubuś zrobił świąteczną kartkę dla Bartka. To naprawdę wielki braterski gest. Uprzedzam Kubę, żeby nie było mu przykro, gdy Bartek powie "acha". Zamiast "acha" poszło: po angielsku? Po polsku nie umiesz? W ogóle się nie napracowałeś, wkleiłeś, to co wydrukowałeś! No wiadomo... Uodparniamy Kubę na te sytuacje, ale nie jest łatwo. Przecież to po prostu boli...

Całe życie było u nas tak: hasło "śniadanie" i rodzina zbiera się w kuchni, każdy pomaga.  Dziś hasło "sniadanie" i Bartek, który to hasło już zna, zaczyna się droczyć. Nie ma śniadania, to po co mnie wołacie??? Żebyś pomógł, jak zawsze. To trzeba było mówić, że mam pomóc a nie że "śniadanie". Nagle nie rozumie, ciekawostka dropsa.

Tak, ja rozumiem dosłowność, ale takiego KITU w wykonaniu Bartka dawno nie słyszałam. Sorry, ale hasło "śniadanie" w tym domu oznacza, że je robimy a nie że podano. A temu się nagle odwidziało, zresetowało. Nie, nie wierzę. Foch, bierze Bartek tableta. Ja mówię "pomóż". Nie, on ma ferie.FERIE!

Taaaak? Dobra, to jeść przez ferie też nie musisz? Odstawić talerza do zmywarki też nie musisz? Wody w toalecie też spuścić nie musisz, czy do licha ciężkiego co? Czyli mama ma urlop i nie ma Świąt, bo mama ma URLOP??? No ja pier... Zapopronowałam grzecznie dziecku, że nie musi ani pomagać przy śniadaniu ani go z nami konsumować, skoro nie ma ochoty. Następny posiłek, to obiad i podjadania nie ma. No sorry Winetou. Foch.

Czy to dziecię się ogarnie? I zrobi sałatkę jak zwykle? Myśl moja taka, że odseparuję go od świątecznej atmosfery przygotowań. Na pewno będzie szczęśliwy, że nie sprząta a potem żal pupkę ściśnie, że ciasteczek nie robi ;)

Oj matka wyrodna powraca..

sobota, 29 listopada 2014

Acha, dziękuję, inne opowieści

Jest moc. Spełniło się marzenie Bartka. Przeszedł do etapu rejonowego z fizyki. Jak to zrobił, to nie wiem, programu przecież nie przerobił, ale w sumie podczytywał Hewitta, discovery oglądał... Tak to jest, gdy jest PASJA. Osiagnął 94%, toż to szok.

Jest tak szczęśliwy, że dawno nie widziałam go w takim stanie euforii przez tak długi czas. Na samo wspomnienie lub pytanie banan wyskakuje na twarz. Zależało mu cholernie.

Pytamy się o reakcje, przecież pierszoklasiści raczej nie mieli się nastawiać... Pani pogratulowała i powiedziała jeszcze parę słów. Reakcja Bartka?

- Acha

Gratulował też kolega z ławki. Reakcja Bartka?

- Dziękuję.

A za chwilę...

- Jak tylko pogratulował, to już wiedziałem, co powiedzieć.

No tak... Można się zgubić.

Po zwykłych słowach "gratuluję" mogą nastąpić słowa uznania albo dalszy ciąg ironii. Jak dać dziecku receptę? Czy Bartek choć trochę nauczył się rozróżniać prawdziwe "gratuluję" od ironicznego, przemocowego "gratuluję"? Nie wiem, mam nadzieję, dużo mówimy o ironii, sarkazmie, ale nie wiem. Nie jestem pewna. Nie, nie idzie pokonać ZA. Bartek tak dobrze funckjonujący, gubi się jeszcze, mota, kiedy wzory nie działają.

Ale mam taką obserwację z tego tygodnia... Wszyscy się gubią. Kto nie miał towarzyskiej wpadki?

Bartek dostał do czytania w wolnej chwili książkę z fizyki z tematami z egzaminów gimnzajalnych. Zatem przed Bartkiem Zlota Żaba w Swarzędzu i etap rejonowy z fizyki. Nie nastawiam się, bo wiem jak cięzko Bartkowi czasem zrozumieć, mimo wiedzy, pytania.