niedziela, 21 czerwca 2015

Sklep Bartka i sklep Bartek :)

Przewrotny ten tytuł :) Dręczyliśmy chłopców z właściwą odmianą Centrum Nauki Kopernik. Bartkowi było wszystko jedno, nie przyjmował do wiadomości, że nie jest to Centrum Nauki Kopernika, bo ani nie jest własnością Kopernika, ani nie jest poświęcone tylko ideom Kopernika. Kuzyn podsunął przykład sklepu "Bartek" i sklepu Bartka :) Nie wiem jak poradzi sobie Bartek z odmianą Centrum Nauki Keplera, które buduje się u nas. Właściwie już stoi i świeci, ino patrzeć, kiedy otworzą. Mam nowy telefon, to i zdjęcie jest :)



O "koperniku" wspominam, bo szkoliłam się w Warszawie i przy tej okazji zrobiliśmy do stolicy wypad całą rodziną. Udało się nam odwiedzić centrum nauki  i Muzeum Powstania Warszawskiego. Ja wybrałam się sama do Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza. Oczywiście odwiedziliśmy zaprzyjaźnioną Chrapkę a nawet wyrwaliśmy się na koncert Marnych Szans, zespołu, w którym na perkusji wymiata Maciek, wujek Bartka :)

W centrum nauki gwar, rwetes, hałas. Wycieczki szkolne. Nie potrafię skupić się na oglądaniu, eksperymentowaniu, kontemplowaniu, gdy wokół mnie taka zadyma. I Bartek, który ze spokojem, uwagą badał  to, co do zbadania było, obserwował to, co do obserwowania było, czytał wszystkie tabliczki, też zadymy wokół nie lubi. Po sześciu godzinach chłopak zauważył, że wycieczki już opuszczają centrum i strasznie się ucieszył.Wreszcie spokój, będzie mógł spokojnie wszystko pooglądać, bo niczego nie obejrzał! Dla dzieci takich jak Bartek powinni sprzedawać bilety tygodniowe. Albo lepiej - powinniśmy tam Bartka zostawić na noc, poza godzinami otwarcia :) Zapomniał o piciu, jedzeniu, całym świecie. I był na tyle uprzejmy, że zaprosił mnie do wykrywacza kłamstw :)







Jakoś tak intensywnie u nas ostatnio :)

Trochę z boku

Mało mam okazji, by zobaczyć Bartka w grupie, wśród młodzieży z gimnazjum. Widziałam go z klasą może raz, stał z boku z innym chłopcem. Postawa dobrze mi znana, obrzeża grupy, nie jej wnętrze.

Pamiętam jak bardzo dawno temu, kiedy Bartek był w przedszkolu, błysnęła mi myśl, że nie jest dobrze, że Bartek nie jest w grupie. Był występ i B. miał swój udział. Dzieci ustawiły się w szeregu a Bartek wyglądał ze swojego miejsca, wychylał się, by obejrzeć swoją grupę, oglądał sufit, ściany, podłogę, jakby widział je pierwszy raz na oczy. Obserwował wszystko uważnie a inne dzieci w tym czasie, widać to było, były wewnątrz grupy, zainteresowane tym, co się dzieje tu i teraz. Nie umiem tego wyjaśnić,ale wtedy miałam taką myśl, że Bartek jest inny, że coś jest dziwnego. Bo to, że chodził z linami i interesowały go różne prawa fizyki, encyklopedie, właściwie nie wydawało mi się dziwne. No może wtedy, gdy zanudził grupę opowieścią o wulkanach i grupa uciekła :)

Dziś Bartek wyjechał na wycieczkę. Taki dzikusek na peronie, trochę z boku grupy, znów na obrzeżach. Czuję pewien niepokój.